Każdy pewnie ma wśród swoich znajomych osobę, która założyła swój biznes. Wszystko jej pięknie szło, kasy było jak lodu i w pewnym momencie stanęło. Tak po prostu. Niby skala biznesu była coraz większa, pojawili się pracownicy, super biuro, coraz większy rozmach, a kasy było coraz mniej. coraz trudniej było powiązać koniec z końcem i to pomimo, że przez firmę przewalały się coraz większe kwoty, coraz wyższe były przychody. A może  znasz ten temat z autopsji? Może to u Ciebie tak się stało? Pewnie się zastanawiacie dlaczego tak się stało? Jest tego wiele przyczyn.

BRAK KONTROLI NAD KOSZTAMI

Bardzo, ale to bardzo często rozwijając swój biznes nie kontrolujemy kosztów. A nagminnie się to zdarza tym osobom, które zarabiają na nim dobrą kasę. Co śmieszniejsze niektórym osobom wydaje się, że jak się ma dużą kasę to oszczędzanie kojarzy im się ze sknerostwem. Więc jak wchodzą w nowy temat (wypuszczają nowy produkt, wchodzą na nowy rynek) nie żałują kasy. Ma być na bogato, bo stać mnie. Cóż więc sie wtedy dzieje? Nowy temat zwykle zjada zysk z podstawowego biznesu i kasa się kurczy, gdyż jedno zjada drugie. A jak mamy rozmach i otwieramy za dużo tematów to po prostu zaczyna brakować pieniędzy w firmie. I tak mimo dużej skali biznesu stajemy w miejscu albo co gorzej szykujemy się do jego zwinięcia. Wszystko dlatego, że nie kontrolujemy kosztów.

WIELKI WÓR Z KOSZTAMI KONTRA WIELKI WÓR Z PRZYCHODAMI, KTÓRY ZWYCIĘŻY?

Taka walka trwa w naszych firmach. Łatwo ja kontrolować przy małej skali biznesu, gdy mamy jeden lub dwa produkty i proste koszty. Kiedy jednak biznes się rozrasta to coraz trudniej to kontrolować. Tym bardziej, że wiele osób nie potrafi się przestawić z małego biznesu na większy i dalej ciągnie takie dwa wory, w których wszystko jest wymieszane. Przy takim podejściu w 80% przypadków wór z kosztami wygrywa i firma idzie do kasacji. Dlaczego? Dlatego, że w worze z kosztami przybywa tych kosztów, które dawno powinny zniknąć, bo nie mają przełożenia na przychody. Ale jak je znaleźć w takim dużym worze? Niektórzy robią to na czuja, coś jak w maszynie losującej „kulka z nr 23”. Niezła metoda. Jak ktoś ma fuksa, to na pewno mu się uda. Ale większości z nas nie udaje się.

MAŁE WORKI Z KOSZTAMI KONTRA MAŁE WORKI Z PRZYCHODAMI, KTÓRE ZWYCIĘŻĄ?

Jest inne wyjście. skuteczniejsze. Trzeba po prostu te duże wory porozdzielać na małe worki na zasadzie:

Źródło przychodów nr 1 -> Koszty związane z uzyskaniem tych przychodów

Źródło przychodów nr 2 -> Koszty związane z uzyskaniem tych przychodów itd.

Co nam to da? Ano to, że będziemy wiedzieć czy dany projekt/produkt/kanał dystrybucji jest dochodowy czy nie. Czy warto go utrzymywać i rozwijać, czy nie. Każde źródło przychodów powinno być tak rozliczane. Wtedy dopiero mamy kontrolę  nad swoim biznesem i wiemy co się w nim dzieje, a co najważniejsze mamy informacje, które pozwolą nam szybko reagować, czyli wzmacniać pożądane procesy i wygaszać niepożądane. Nie ma wtedy zjadania jednych przez drugie, a wręcz przeciwnie możemy doprowadzić do tego by się nawzajem wzmacniały, a nasz biznes rozkwitał.

Marek